Trwają prace nad potencjalnie bardzo szkodliwym dla przedsiębiorców obowiązkiem raportowania schematów podatkowych. Miałby to być nie tylko kolejny wymóg administracyjno-sprawozdawczy po stronie firm, ale też sposób na walkę z legalną optymalizacją podatkową, co może wpłynąć na rentowność niektórych typów przedsiębiorstw. Co gorsza, obowiązek w formie, w jakiej dziś jest dyskutowany, naruszałby tajemnicę zawodową księgowych i doradców podatkowych.

Przyczyny rozpoczęcia prac nad koniecznością raportowania schematów podatkowych

Od kilku lat ustawodawca walczy zarówno z oszustwami podatkowymi, jak i legalną optymalizacją podatkową, której próbuje nadać negatywne znacznie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest ogromna skala wyłudzeń zwrotów podatku VAT, a w mniejszym stopniu także unikanie opodatkowania PIT/CIT. Przynajmniej od 2003 roku kolejne rządy próbują przepchnąć kolejne ustawy, które zabroniłyby podejmowania wyborów korzystnych dla przedsiębiorcy. Tymczasem optymalizacją podatkową jest już decyzja czy rozliczać VAT co miesiąc czy co kwartał. Zgodnie z konstytucją, obowiązki podatkowe można nakładać jedynie ustawą, nie zaś interpretacją ze strony urzędnika. Nic zatem dziwnego, że do niedawna wszelkie zakusy anty-optymalizacyjne lądowały w koszu dzięki wyrokom TK. Teraz wchodzą w życie, ale bynajmniej nie usuwają przyczyny problemu, którym jest nadmierna komplikacja polskiego prawa podatkowego, zwłaszcza ustawy o VAT.

Jest oczywiste, że ustawodawca mnożąc wyjątki, ulgi, zmiany stawek i mechanizmy takie jak odwrotne opodatkowanie VAT nie jest w stanie przewidzieć wszystkich pomysłów, na które wpadną przedsiębiorcy i my-księgowi. Obowiązek raportowania schematów podatkowych może być w takiej sytuacji jedynie kolejną łatą naszytą na poprzednie łaty w dziurawym systemie podatkowym.

Dlaczego raportowanie schematów podatkowych jest niekorzystne dla przedsiębiorcy?

Teoretycznie prowadząc uczciwą firmę i rzetelnie wywiązując się z obowiązków podatkowych nie powinniśmy się mieć czego obawiać. Przykłady z poprzednich lat pokazują jednak, że jeśli urząd otrzyma „broń do ręki”, to zawsze zrobi nią krzywdę całkiem uczciwym firmom.

Po pierwsze obowiązek raportowania będzie wymagał naszej (biur rachunkowych) pomocy. Jednocześnie będzie ujawniał informacje, którym ujawniać nam nie wolno (ze względu na obowiązek dochowania tajemnicy zawodowej wobec Państwa) i której ujawniać nie chcemy (bo optymalizacja jest know-how i kompetencją poszczególnych biur, które jednak ze sobą konkurują). Nawet jeśli raport będzie trafiał wyłącznie do urzędu, to i tak trzeba wziąć pod uwagę, ze dane w urzędach są słabiej chronione niż w bardzo przeciętnym biurze rachunkowym.

Ponadto nadesłane schematy podatkowe trafią do rak urzędnika. Będzie on musiał ocenić ich prawdziwość/rzetelność/kompletność/zgodność z prawem. Będzie to dla niego bardzo trudne zadanie, a raczej nie otrzyma od ministerstwa prostego szablonu, do którego mógłby porównać schemat. Takich schematów trzeba by przygotować tysiące. Istnieje więc obawa, że urzędnicy (od których wymaga się by znaleźli błąd, a nie sprawdzili czy wszystko jest w porządku) będą oceniać schematy inaczej niż przygotowujący, mimo iż obie strony będą się starały działać z godnie z prawem.

Ryzykowna będzie nawet sytuacja gdy podatnik dla świętego spokoju zdecyduje się na najprostsze możliwe rozwiązania podatkowe. Oczywiście będzie się to wiązało z koniecznością zapłaty wyższego podatku, ale nie tylko. Otóż urzędnik widząc „zbyt ładny” raport może zdecydować o rozpoczęciu kontroli skarbowej sądząc, że taka niezwykła naduczciwość wynika z chęci ukrycia grubszej afery.