Ministerstwo Finansów i Krajowa Administracja Skarbowa ruszają na wojnę z szarą strefą. Jak w przypadku każdych „działań zbrojnych” trzeba więc będzie pogodzić się ze stratami, niestety wśród podatników. Sama akcja „Stop szarej strefie” może jednak być w ogólnym rozrachunku korzystna dla uczciwych firm.

Problem szarej strefy

Wartość obrotu gospodarczego pozostającego poza kontrolą państwa szacuje się na ponad 400 miliardów złotych rocznie, co przekłada się na ponad 880 000 osób w szarą strefę zaangażowanych. Jest to specyfika polskiej gospodarki. Wynika, jak wielokrotnie wspominaliśmy, nie tylko ze złej woli przedsiębiorców, ale też ze skomplikowanego systemu podatkowego i zbyt dużych obciążeń by prowadzić działalność „całkiem na biało”.
Niestety nie możemy liczyć, ze Państwo uprości system podatkowy lub obniży podatki dla tych, którzy je utrzymują. Jedyna szansa na ograniczenie szarej strefy to zmniejszanie jej opłacalności.

Idea akcji „Stop szarej strefie”

Ministerstwo zidentyfikowało branże, w których według GUS szara strefa ma największy udział. Na czele jest branża budowlana, co nie powinno nikogo dziwić. Warto zaznaczyć, że jest to również branża, która odpowiada za powstanie największej ilości odpadów nie recyklingowanych. Obie sprawy wydają się powiązane.
Według GUS, w szarej strefie działa też istotny odsetek branży gastronomicznej i mechaników samochodowych. Rozsądne więc wydaje się skierowanie uwagi kontroli na tych 3 branżach. Tym razem jednak administracja państwowa postanowiła zagrać psychologicznie.

Do przedsiębiorstw, które potencjalnie prowadzą działalność nielegalnie, będą wysyłane pisma, w których fiskus da im 2 tygodnie na skorygowanie swoich uchybień. Pomysł genialnie prosty ponieważ przestraszy się znacznie więcej firm niż kontrolerzy byliby w stanie realnie skontrolować. Spora część z nich złoży korekty zeznań, przyznając się do winy, ale też unikając dzięki temu kary. Cel będzie osiągnięty, ponieważ wraz z korektami, wpłyną na konta fiskusa podatki od skruszonych przedsiębiorstw budowlanych, restauracji i mechaników. Gdyby na tym poprzestać, akcja z pewnością byłaby udana. Budżet podreperowany, nieuczciwa konkurencja zmuszona do działania na równych zasadach ze wszystkimi. Tylko, że wówczas fiskus nie mógłby akcji powtórzyć. Za groźbą, muszą więc iść realne kontrole i tu właśnie będą straty wśród uczciwych podatników.

Kto będzie kontrolowany?

Kontrolerzy nie mogą wybrać jednego, oczywistego modelu typowania przedsiębiorstw do kontroli, ponieważ byłby on podatny na nadużycia. Będą więc losowo kontrolować firmy, które złożyły korekty, takie które jej nie złożyły i takie, które nawet nie otrzymały wcześniejszego zawiadomienia.
W połączeniu z założeniem, że kontrola skarbowa ma znaleźć coś na przedsiębiorcę, nie zaś sprawdzić czy wszystko jest w porządku, akcja może spowodować straty także u uczciwych przedsiębiorców.

Tylko czy przypadkiem we wspomnianych wyżej branżach, szara strefa nie jest tak duża, że po jej likwidacji, nie będzie się opłacać prowadzenie działalności?