Kontrola skarbowa skuteczna czy tylko uciążliwa?

Po ogłoszeniu osiągnięć kontroli skarbowej w pierwszych 3 kwartałach 2016 roku, w ministerstwie zapanowała euforia. Szkoda tylko, że nie podzielają jej przedsiębiorcy, także Ci najbardziej uczciwi. Oficjalne, optymistyczne statystyki mają bowiem, drugie, znacznie mroczniejsze dno.

Zapobieganie oszustwom czy polowanie z nagonką?

Według danych przekazanych przez Urzędy Kontroli Skarbowej, w ciągu ostatniego roku udało się odzyskać dla budżetu ok. 500 milionów więcej niż w latach poprzednich. To ogromna kwota i patrząc jedynie na nią moglibyśmy się cieszyć – w końcu za jednym zamachem podreperowano budżet, ukarano nieuczciwą konkurencję i udowodniono sprawność organów ścigania. Tak właśnie miało to wyglądać, z perspektywy biura rachunkowego widać jednak, że jest to tylko połowa prawdy.

Druga połowa wygląda bardzo źle. Urzędnicy kontroli skarbowej dostali niemal dosłowny nakaz „że mają coś znaleźć przy każdej kontroli”. W ten sposób, z może nie zawsze lubianych, ale jednak mniej lub bardziej bezstronnych sędziów oceniających czy prawo podatkowe zostało złamane, stali się łowcami najdrobniejszych uchybień. Sami pod presją, ruszyli na kontrole z jasno wytyczonym celem, którego nie powinno się im narzucać. Sama nadgorliwość nie byłaby jednak taka zła. Kontrolerzy jednak zdając sobie sprawę, że wyniki mogą odbić się na ich karierze zawodowej, znacznie częściej niż w latach poprzednich podejmowali decyzje wątpliwe z punktu widzenia prawa podatkowego. Oskarżenia o oszustwa podatkowe padały także wobec firm prowadzonych zgodnie z prawem.

Wzrosła więc liczba odwołań od decyzji kontrolerów i spraw podatkowych trafiających do sądów administracyjnych. Spraw będących w toku nie uwzględniono jednak w statystykach, które tak podbudowały ministerstwo. Jeśli Skarb Państwa je przegra, może okazać się, że zaostrzenie polityki kontroli skarbowej przyniosło znacznie mniejsze korzyści niż mogłoby się z początku wydawać.

Pozytywną zmianą było natomiast typowanie podmiotów kontrolowanych na podstawie napływających danych. Ograniczenie przypadkowości kontroli przyniesie prawdopodobnie długoterminową, ale nie spektakularną, poprawę ściągalności podatków. Szkoda tylko, że przy okazji uprawia się propagandę sukcesu i budzi niepokój wśród rodzimy przedsiębiorców.