Giganci zapłacą pieniędzmi konsumentów

Z dniem 1 września wchodzi w życie podatek od sprzedaży detalicznej. Zostanie nim objęta jedynie garstka największych firm sprzedażowych, co nie znaczy bynajmniej, że zmiany nie wpłyną na inne podmioty gospodarcze.

W pierwszej chwili nowo wprowadzony podatek wydaje się występować jedynie w skali kosmicznej. Płacić mają go przedsiębiorstwa osiągające przychód powyżej 170 000 000 zł miesięcznie. Będzie to progresywny podatek obrotowy o następujących stawkach:

Kwota wolna od podatku – 17 000 000 zł

0,8% – Od nadwyżki obrotów ponad 17 000 000 zł

1,4% – Od nadwyżki obrotów ponad 170 000 000 zł

Jako, że podatki obrotowe są stosunkowo trudne do uniknięcia, a zysk netto w przedsiębiorstwach sprzedażowych nastawionych na sprzedaż konsumencką na ogół nie jest procentowo wysoki, najprawdopodobniej wpłynie to na nieznaczne podniesienie cen detalicznych. Stracą więc jak zwykle konsumenci (a każdy przedsiębiorca jest również konsumentem), zyskać mogą natomiast duże przedsiębiorstwa, które nie przekroczą limitu 170 000 000 zł wartości sprzedaży miesięcznie. Nowy podatek ułatwi im konkurencję z jeszcze większymi korporacjami.

Dla małych i średnich firm podatek od sprzedaży detalicznej jest bez większego znaczenia gospodarczego. Czy jest istotny z punktu widzenia Skarbu Państwa? Teoretycznie może być. Przewaga podatku obrotowego nad VAT-em jest dosyć oczywista – trudniej oszukiwać. Podmiotów nim objętych będzie aktualnie bardzo niewiele i niewykluczone, że w celu załatania rosnącej dziury budżetowej limity zostaną w przyszłości obniżone.

Niestety doprowadzi to do sytuacji gdy VAT i podatek obrotowy będą występować obok siebie, co znów skomplikuje nie łatwy nawet dziś system podatkowy w Polsce.